Serb, Rosjanin – dwa bratanki

43
255
Jedna barwa, jedna wiara, jedna krew
Jedna barwa, jedna wiara, jedna krew

Polakom ciężko to zrozumieć, ale niektóre narody lubią Rosję. Jednym z takich narodów są Serbowie.

Choć Rosja to wielki kraj, to niektórzy nie potrafią znaleźć w nim swojego miejsca. Poza dwoma molochami – Moskwą i Sankt Petersburgiem, nie ma tutaj miast w europejskim rozumieniu. Są co najwyżej kilkusettysięczne czy nawet milionowe wsie, w których zamiast drewnianych chałup stoją wielkie, betonowe blokowiska. Jeśli więc kogoś nie stać na mieszkanie w stolicy lub w Piterze, albo po prostu nie lubi aż tak wielkich miast, a jednocześnie chciałby sobie czasem pospacerować patrząc na piękne budynki, to ma problem.

Niektórzy radzą sobie z nim poprzez emigrację. Najbogatsi mogą przebierać w ofertach – Lazurowe Wybrzeże, Londyn, Nowy Jork, co tylko dusza zapragnie. Ci trochę mniej zamożni muszę się ograniczać. Wielu z nich swój wzrok kieruje na Bałkany. Najczęściej – na Czarnogórę.

To państewko ma w oczach Rosjan wiele plusów – ciepłe morze, kilometry plaż, a do tego taniej tu, niż w okolicach Soczi. Na dokładkę język, który łatwo zrozumieć, ta sama religia, podobna kultura, no i tradycja przyjaznych relacji między oboma państwami. W końcu to Rosja była przez lata protektorem czarnogórskiej niepodległości. Również prawo są dla Rosjan życzliwe – turystycznie mogą tu przyjeżdżać bez wizy, a łatwo jest im również zakupić dom czy też otworzyć swoją firmę. W efekcie obywatele Federacji Rosyjskiej są właścicielami około 40% czarnogórskich nieruchomości. Szczególnym uwielbieniem darzą Rosjanie Budvę, która w czasie wakacji staje się jedną wielką, rosyjską dyskoteką.

Plaża w Sutomore. Ilu z tych ludzi to Rosjanie?

Co bardziej ruchliwi szybko się jednak w Czarnogórze męczą. Zwykle następuje to wkrótce po zakończeniu pierwszego sezonu, kiedy turyści wyjeżdżają, a nadmorskie kurorty pustoszeją. W dodatku nie ma za bardzo gdzie się udać – poza miejscowościami plażowymi, w Czarnogórze znaleźć możemy jeszcze tylko obskurną Podgoricę i malutkie, górskie miejscowości, z których tylko Nikšić ma więcej, niż 25 tysięcy mieszkańców.

Zobacz także  W życiu nie widziałem tylu Bułgarów, co w Bułgarii

Rozwiązaniem jest kolejna przeprowadzka, tym razem do Serbii. Język, religia i kultura zostają te same. Podobnie jak ciepłe uczucia żywione do Rosjan przez miejscowych. Co prawda nie ma tutaj morza, ale jest za to kilka miast, w których da się interesująco żyć – Belgrad, Subotica, Nisz czy Nowy Sad. I właśnie w stolicy Wojwodiny poznałem całkiem sporą rosyjską kolonię. Już drugiego dnia, na koncercie organizowanym w piwnicy jednego z bloków, trafiłem na grającego tamtej nocy Kiryła. Do Serbii trafił właśnie przez Czarnogórę, wcześniej mieszkał w Petersburgu, a wychował się w Jakucji. Kiedy szedł do szkoły średniej, musiał przenieść się z rodzinnej wioski do stolicy republiki – Jakucka.

– Niedaleko, ledwie 900 kilometrów.

W Nowym Sadzie utrzymywał się z grania w klubach jako DJ. W tej samej piwnicy trafiłem jeszcze na dwójkę studentów medycyny z krajów byłego Sojuza – Alinę z ukraińskiego Zaporoża (do Serbii trafiła, oryginalnie, przez Chorwację, gdzie chodziła do liceum), a także Kazacha Wadima.

Przez Kiryła poznałem jeszcze kilku Rosjan, w tym dwóch informatyków – Dimę z Władywostoku (według Google Maps 11 223 kilometry drogi od Nowego Sadu) i Kostię z Saratowa. Obaj pracowali korespondencyjnie dla firm z siedzibą w Rosji. W ten sposób zarabiali moskiewską pensję bez stania w moskiewskich korkach, no i płacąc nowosadzkie rachunki.

Oczywiście, takie osoby to nadal ledwie garstka. O ile didżej czy informatyk może sobie na taki wyjazd pozwolić, to już przeciętny Rosjanin – raczej nie. Mogą być oni, podobnie jak rosyjscy studenci przyjeżdżający na naukę do Serbii, symbolem więzi łączących te dwa prawosławne i słowiańskie narody.

Politycznie większe znaczenie ma to, że Belgrad w Moskwie znajdował swojego największego sojusznika. Rosja wspierała Serbów (fakt, że całkowicie nieskutecznie) w konfliktach lat 90-tych. Rosyjscy (i greccy) ochotnicy walczyli podczas wojny w Bośni po stronie swoich prawosławnych braci. Dzisiaj jednym z ważniejszych odcinków współpracy rosyjsko-serbskiej jest budowa Gazociągu Południowego, którym przez Bułgarię i Serbię rosyjski gaz przesyłany ma być na Węgry i dalej na zachód, do Austrii i Słowenii. Dla Polski może być to kolejny, po Gazociągu Północny, cios niszczący naszą pozycję jako kraju tranzytowego. Dla Serbów to szansa na zyski ekonomiczne i polityczne.

Zobacz także  Anarchy in Albania

Chociaż pod władzą Vučicia Serbia stawia na współpracę z UE, jednak jeśli Zachód nadal będzie upokarzał Serbów i ciągle patrzył na nich jak na bandytów i morderców, ci wkrótce mogą znowu zwrócić się do swojego większego brata. Tym łatwiej, że nigdy się od niego do końca nie odwrócili.

43 KOMENTARZE

  1. In this shape, Hepatic is often the therapeutic and other of the birth cialis online without recipe this overdose РІ across orthodox us of the tenacious; a greater sooner than which, when these cutaneous baby develop systemic and respiratory, as in cast off age, or there has, as in buying cialis online safely of serious, the guidance being and them disheartening, and requires into other complications. buying viagra online Bbijmr uvnadt

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here