Royal Duds – Paryż północy powraca

0
1018

Rozmowa z Renatą Hernik i Anną Mihułką, twórczyniami marki Royal Duds.

Royal Duds (Królewskie Łachy) czy to kolejny lumpeks?

(śmiech) Nasza marka zrodziła się z podstawowej i osobistej potrzeby posiadania ubrań pięknych i klasycznych. Royal Duds to delikatnie ironiczny klasycyzm i subtelna prowokacja zawarta w nazwie i projektach.

To skąd nazwa?

Czysta prowokacja idealnie wpisująca się w to, co obecnie dzieje się w modzie. Ekskluzywne marki mieszają się z rzeczami z sieciówek i second handów, a wielkie nazwiska projektują ubrania dostępne za kilkanaście euro w sieciówkach. Chciałyśmy mieć w nazwie coś pompatycznego, a jednocześnie nie stracić dystansu do tego, co robimy. Stąd pierwiastek przekory w nazwie firmy. Do logo natomiast podeszłyśmy poważniej, wybrałyśmy królewskie jabłko (Globus Cruciger). Pierwotnie w zamyśle była korona królewska, ale to…

Banalne.

No właśnie. Korony mają wszyscy od piwa po kabanosy. Stwierdziłyśmy, że będzie to jabłko królewskie, czyli szlachetność, doskonałość, ponadczasowość, władza nad światem, a jednocześnie brak przepychu i minimalizm.

Coś, co zwraca uwagę w waszych krojach, to elegancja, a sprzedajecie swoje ubrania głównie w Polsce. Jest na nie rynek?

Polki zawsze były eleganckie, a obecnie stać je na to, żeby ubrać się i wyglądać w sposób budzący zainteresowanie i zarazem szacunek. Kiedy zamykają laptopy na swoich biurkach i włączają komórki na weekend, też chcą wyglądać niebanalnie. Zmieniło się ich podejście do życia, a zarazem do stroju.

Koniec z korpomarynareczkami i udawaniem facetów?

Nigdy w życiu! To też część kobiecego stroju, aczkolwiek przez lata traktowany po macoszemu i właśnie w czysto męski sposób. Wszystko zależy od detali. Weźmy np. typową marynarkę. Wystarczy zagrać odpowiednią tkaniną czy dodatkami, by nagle przestała być banalna. Jeśli taki strój będzie uszyty na miarę i to przez fachowca, to nagle krój, który znamy od lat, zaczyna wyglądać świeżo i interesująco.

Zobacz także  Historia Gazety Wyborczej w pigułce

Ubrania szyte na miarę? Znów zapytam. Jest na to rynek? Polska ponoć w ruinie.

Ludzie, którzy zajmują się prowadzeniem interesów, coraz częściej rozglądają się za osobistymi krawcami lub firmami oferującymi im usługi obliczone na jednostkowe potrzeby. Warto czasem zapłacić więcej i mieć ubranie w klasycznym stylu. Znamy wiele wpływowych i bogatych kobiet, które przekazują córkom swoje ubrania sprzed lat, takie klasyczne stroje, zawsze modne. I te córki, współczesne nastolatki, są nimi zachwycone! Dlaczego? Bo mogą założyć coś, co jest doskonale wykonane, bo ktoś poświęcił nieco więcej czasu i pieniędzy. To prawdziwa oszczędność!

Same szyjecie swoje ubrania?

Szyją je krawcowe, które z wielkim trudem znalazłyśmy w Polsce. Może to zabrzmi dziwnie, ale brakuje fachowców szanujących swoją pracę. Rok zajęło nam skompletowanie załogi, na którą możemy liczyć. Ania projektuje ubrania, ma do tego zmysł i wyczucie trendów, ja zarządzam sprzedażą. Co ciekawe, poznałyśmy się… w sklepie z ubraniami, gdzie razem pracowałyśmy w czasie studiów (śmiech).

I po latach…

Po latach postanowiłyśmy zrealizować swoje marzenia. Ale zanim do tego doszło, ja skończyłam Uniwersytet Gdański i przez wiele lat zajmowałam się zarządzaniem i sprzedażą. Zostałam menadżerem regionalnym roku 2011 w Anglii i z takim tytułem wróciłam do Polski. Ania została świetnym pedagogiem i logopedą, ale pasja do projektowania ubrań zwyciężyła. Ona ma do tego wyjątkowy zmysł i wyczucie, przy tym sama zawsze idealnie wygląda. Myślę, że się świetnie uzupełniamy.

Polska jest przyjaznym krajem dla takich firm,
jak wasza?

Przepisy i podatki trudno nazwać przyjaznymi, ale przyjmujemy je jako coś oczywistego. Zatrudniłyśmy księgową i w ten sposób zdjęłyśmy sobie z głowy masę problemów. Nie ma się jednak co oszukiwać. Dla młodych marek to po prostu potężne wyzwanie. Gorzej jest jednak z możliwościami polskiego rynku. Kiedy startowałyśmy, postawiłyśmy sobie za cel, żeby korzystać jedynie z polskich tkanin, dodatków czy wykonawców. W efekcie szyjemy w Polsce z włoskich tkanin i korzystamy z włoskich dodatków.

Zobacz także  Jarosław Rybak - Każdy chce być komandosem

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.